czwartek, 11 czerwca 2015

"Aby każdy dzień był świętem..."

"Za moment, za chwilkę, mam być chmurką na wietrze, choć nie chcę, muszę odejść..."


"Co się czuje, gdy lekarz wypowiada słowa- dla Państwa dziecka nic nie da się już zrobić?.. Czy w ogóle coś się czuje? Jak zrozumieć to? Czy się da zrozumieć? Co to znaczy, że to już koniec leczenia, gdy dziecko nie jest zdrowe? Jak je zabrać do domu, gdy ono nie ma sił stać na własnych nóżkach? Co z robić z nadzieją, która przy racjonalizmie lekarza nie ma racji bytu!! Dlaczego nie można krzyczeć? Gdy każda komórka ciała krzyczy. Dlaczego…? Dlaczego… ?Dlaczego…?
Nie znamy odpowiedzi na te pytania, ani na każde następne które ciśnie się na usta.
Nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć… Ból jest tak ogromny, że żadne słowo go nie opisze, żadna myśl tego nie ogarnie i żadna melodia nie odda tego cierpienia. 


Dominiś przegrywa walkę z chorobą. To już trzeci raz kiedy nowotwór atakuje dzielnego Rycerza. Lekarze są bezsilni- guz jest nieoperacyjny, nacieka na sąsiadujące rejony, a do tego daje przerzuty.
Rodzina nigdy o nic nie prosila, nie prosi i teraz. My marzymy jednak, by każdy kolejny dzień jaki zostal Dominisiowi był dla Niego jak Dzien Dziecka. Pelen niespodzianek, uśmiechu, radosci.
To mały 5 letni chlopczyk, który w swym życiu tak wiele już wycierpiał...
Tak bardzo chcielibyśmy, żeby Dominiś miał więcej czasu. Pięć lat to za mało by umierać , za mało..

Tak trudno odpowiedzieć na pytanie Dominisia: dlaczego ja nie mam sił wejść na zjeżdżalnie? i płacz....
Dlatego chodzi o te małe przyjemności, prezenciki, karteczki, żeby nie myślał "dlaczego" tylko BAWIŁ SIĘ do póki starczy mu sił. Musimy zdążyć go rozpieścić!!


Czy stać Was na drobny gest? 

Gdyby ktokolwiek chciał sprawić mu przyjemność i wysłać kartkę, drobny upominek...
Dane adresowe
Dominik Wojkowski
Os. 35-lecia PRL 4/8
11-710 Piecki.
DZIĘKUJEMY ! "

wtorek, 9 czerwca 2015

Wyjazd coraz bliżej...

Witam
Kochani, Ewunia już po mału rozmyśla o wakacjach, nie może doczekać się zakończenia roku szkolnego, wakacji. Kończy pierwszą klasę gimnazjum...Już jest taka "dorosła"...   Czas bardzo szybko leci.. 
W ostatni piątek Ewunia była z Mamą, starszą siostrą oraz bratanicą Zuzią w ZOO, gdzie została zaproszona przez Fundację Dziecięca Fantazja z okazji Dnia Dziecka. Pogoda była cudowna, więc i zabawy były znakomite   Ewie i Zuzi bardzo się podobało, Ewa była tym bardziej szczęśliwa, że spotkała swojego kolegę Kubę z Marzycielskiej Poczty. Mama i siostra też bawiły się świetnie 

Wielkimi krokami zbliża się termin wyjazdu, trwa załatwianie reszty spraw związanych z wyjazdem, ogromnie się cieszymy, że Ewa w końcu pojedzie do kliniki, radość jest nie do opisania! 
Ale jest też strach i nerwy przed wyjazdem, jak to będzie, czy wszystko się uda, i jak to wszystko się potoczy. Najbardziej obawiamy się tego, co powiedzą lekarze? Czy dla Ewy jest szansa by mogła chodzić? Tego wszystkiego dowiemy się już niedługo, do tego czasu pozostaje nam niepewność i czekanie na wyjazd, ale temu wszystkiemu towarzyszy wielka, ogromna radość, dzięki Wam! 


Wierzymy, że w klinice usłyszymy same dobre wieści, jednak próbujemy się przygotować na wszystko. Ważne jest, abyśmy zawalczyli o lepsze życie dla Ewuni. 
Pierwszy etap już za nami - zebraliśmy kwotę potrzebną na wyjazd i wizytę w klinice, DZIĘKUJEMY, BO BEZ WAS BYŁO BY TO NIE MOŻLIWE! Miłość   Miłość   Miłość
Drugi etap - wyjazd, przed nami.
Jaki będzie trzeci?